Dlaczego MikeTyson nie jest mistrzem karate?

Postać Mika Tysona jest znana wielu sympatykom, nie tylko boksu, na całym świecie. Dla przypomnienia Mike Tyson to bokser wagi ciężkiej, który był przez wiele lat niepokonanym na ringu sportowcem. Miał i zapewne ma rzesze kibiców, którzy byli pod wrażeniem jego wielu zwycięskich walk. Przede wszystkim jednak porywał publiczność sposobem rozgrywania swoich pojedynków. „Żelazny Mike” jak nazywali go kibice, potrafił jednym mocnym uderzeniem rozstrzygać pojedynki posyłając swoich rywali na deski. Dlatego można powiedzieć, że stał się on legendą boksu i symbolem tej dyscypliny sportu. W życiu prywatnym niestety nie był już postacią tak wybitną ale nie to jest tematem moich rozważań.


Chciałbym w tym miejscu dokonać pewnej analizy, której podstawą są dwie dziedziny naszego życia. Myślę o sporcie i sztuce oraz o swoistym spektrum, które znajduje się pomiędzy nimi. Kiedy dana aktywność zbliża się do sportu, a kiedy zaczyna podążać w stronę sztuki i co się za tym kryje.


Kiedy aktywność jest sportem?

Sport to taka aktywność fizyczna, która przede wszystkim oparta jest na rywalizacji i porównaniu. Różnorodność jej form jest olbrzymia. Człowiek potrafi być bardzo kreatywny w swoim działaniu i wymyśleć zawody na prawie każdym poziomie. Oprócz wielu pozytywnych skutków uprawiania sportu mamy do czynienia z wieloma wypaczeniami, które towarzyszą sportowym zawodom. Największą bolączką jest doping i chęć bycia najlepszym bez względu na okoliczności. Z horyzontu znika człowiek a pojawia się wynik, który determinuje wszelakie działanie. Nic się innego nie liczy, niszczysz przeciwnika bo twoje ego musi być na czele stawki. Dla tej wygranej jesteś w stanie zniszczyć samego siebie. Sport jest wymierny, więc również czas jego uprawiania jest mierzalny. W zależności od dyscypliny możesz być w czołówce kilka lub kilkanaście lat a wraz z wiekiem stajesz się pod względem wyników sportowych coraz słabszym. To pogłębia frustracje i powoduje wiele życiowych dramatów.

Wspominany tu Mike Tyson, mający obecnie 53 lata, zademonstrował w internecie swój trening bokserski. Wszyscy byli pod wrażeniem jego szybkości i siły ciosów, lecz eksperci zwrócili uwagę, że to co obecnie prezentuje mogłoby wystarczyć jedynie na jedną lub dwie rundy z przeciętnym bokserem. Jego organizm już na więcej mu nie pozwoli. I tak niestety jest w każdym przypadku, który dotyczy sportu.


Kiedy aktywność jest sztuką?

Druga forma aktywności pojawiająca się w naszym życiu to sztuka. Ona uwidacznia się w większym lub mniejszym formacie i nieraz występuje poza naszą świadomością. Na pewno jest tak, że rozwój wewnętrzny człowieka opiera się na jego wrażliwości i na wpływie różnorodnych form sztuki. Ze względu na olbrzymi potencjał, który towarzyszy wszystkiemu co ludzie tworzą, mamy do czynienia z bezgraniczny rozwojem zarówno twórcy jak i odbiorcy. Sztuka w swojej esencji to proces odczuciowy i mentalnościowy, towarzyszy nam od najmłodszych lat i nie starzeje się. Z wiekiem zmieniamy swoje upodobania ale zawsze pozostajemy w kręgu tych odczuć, pamiętając o emocjach, które nam towarzyszyły.


Co się dzieje pomiędzy tymi dwoma formami aktywności?

Mówimy, że są sztuki walki oraz sporty walki. Nieraz określenia te padają wymiennie i są traktowane jako tożsame określenie aktywności ćwiczącego. Miedzy sportem a sztuką jest wielka przestrzeń i warto to sobie jak najszybciej uświadomić. Ćwicząc karate warto się zastanowić co tak naprawdę robimy i jak to wpływa na naszą zewnętrzną i wewnętrzną postawę. Jeżeli opieramy się na sprawności i witalności naszego ciała; interesuje nas jak nauczyć się unieszkodliwiać wirtualnego lub rzeczywistego przeciwnika; szukamy sposobów potwierdzenia tej sprawności przy byle okazji; określamy sobie jakieś limity wagowe i czasowe; tworzymy przepisy tej konkurencji - to zbliżamy się do sportów walki.

Jeżeli ćwiczymy z myślą o swoim rozwoju; nie ścigamy się na rezultaty; harmonizujemy wynik i pracę własnych podejmowanych prób; odczuwamy nieustanną radość i inspirację do podejmowania wysiłku oraz poprawy swoich osiągnięć; nie czujemy żadnych barier - wtedy zbliżamy się do wymiaru sztuki.


Inna też jest rola nauczyciela w sporcie a inna w sztuce. W sporcie wystarczy trener, który zorganizuje ci trening i będzie czekał, aż z części sukcesów będzie mógł skorzystać w takiej czy innej formie. W sztuce natomiast mamy do czynienia z osobą, która jest twoim mistrzem i mentorem. Jest to postać niezwykła. Pomiędzy tobą a twoim nauczycielem tworzy się energia, która pozwala ci odkrywać nieznane pola. Masz odwagę i zapał to robić. Piszę to z własnego doświadczenia. Przez dwa lata szukałem mistrza kaligrafii, dlatego wiem, jak to jest gdy się coś robi albo samemu albo z nauczycielami, którzy mistrzami nie są, a jak to wygląda gdy mistrz z tobą pracuje.

Dzisiaj karate ćwiczą głównie ludzie młodzi, przeważnie dzieci. Bardzo trudno wytłumaczyć młodemu człowiekowi, który ma przed sobą jeszcze wieloletni rozwój fizyczny, że karate to jest właśnie sztuka walki, a nie sport walki. Tym bardziej olbrzymia odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy organizują takie zajęcia. Trzeba przekazywać szacunek i cierpliwość. Trzeba podkreślać pracowitość i wytrwałość. Umiejętność w tym względzie będzie procentować pięknym i nieustającym wzrastaniem ucznia. Jestem przekonany, że tylko to może być mostem pokoleniowym i tylko relacja mistrz i uczeń ma przyszłość.


Ktoś dociekliwy może spytać, dlaczego były mistrz świata Mike Tyson nie jest mistrzem karate, przecież potrafił sprawę załatwić jednym ciosem?

No właśnie dlatego, że był i nie jest.

45 wyświetlenia

©2019 by Instytut Centrum Karate-Do. Proudly created with Wix.com