Cios kończący

Charakterystyczną cechą sztuk budo, które wyróżniają się od innych sposobów i stylów walki, jest dążenie do zadania i wykonania ciosu kończącego. Charakter ciosu kończącego może mieć różny wymiar w zależności od sztuki, którą uprawiamy (mówimy tutaj o sztukach budo), ale jego wymiar jest dla wszystkich taki sam. Gdy mamy do czynienia np. z kendo ciosem rozstrzygającym jest zadanie cięcia mieczem, które kończy walkę. W judo tym elementem kończącym jest wykonanie rzutu na ippon lub duszenie przeciwnika z sygnałem jego poddania. W karate mamy do czynienia również z sytuacją, w której jesteś w stanie unieszkodliwić przeciwnika jednym ciosem.


Możemy się zastanowić co należy rozumieć pod tym pojęciem jednego kończącego ciosu. Często myli się pojęcie przyczyny i skutku. To mylenie przyczyny i skutku jest bardzo powszechne i dość charakterystyczne. Jeżeli przez kilkanaście minut będziesz kogoś tłukł po głowie i za którymś razem ten twój przeciwnik padnie to wcale nie znaczy, że ten ostatni cios był tym ciosem kończącym. Nie oznacza to też, że kiedykolwiek robiąc to w ten sposób, zrozumiesz i potrafisz wykonać taką technikę. Mike Tyson mimo olbrzymich sukcesów na ringu, mimo tego, że większość walk wygrywał przed czasem, nie był i nie jest mistrzem sztuk walki, a jego ciosy nie były i nie są ciosami kończącymi. Trzeba to zrozumieć i nie mylić przyczyn ze skutkami.

Cios kończący w definicji skutku kojarzy się z tym, że nasz potencjalny przeciwnik otrzymuje taki cios, który pozbawia go przytomności lub nawet doprowadza do zgonu. Wyobrażenie takie zostało spotęgowane przez nadmiar różnego rodzaju filmów, w których przeciwnicy mistrza sztuk walki padali jak muchy a on bohatersko wychodził z tego nienaruszony. Jest to bardzo infantylny obraz i bardzo atrakcyjny dla młodych ćwiczących i w zasadzie jest on motywem, który zachęca ich do krótkotrwałej przygody z treningami karate. Rzeczywistość jest trochę inna.


Trening ciosu kończącego nie przeprowadza się na przypadkowym przeciwniku, ale na rozwijaniu swojej wewnętrznej postawy oraz poznaniu swoich wewnętrznych możliwości. Innymi słowy cios kończący to osiągnięcie psycho-fizycznych możliwości, które pozwalają ci zrobić coś w sposób jedyny i doskonały. Cios kończący nie może podlegać przypadkowości zdarzenia. Nie można oprzeć go na stwierdzeniu uda mi się coś albo nie uda. Cios kończący jest techniką doskonałą. Oznacza to, że osoba wykonująca tą technikę wykonuje ją w sposób absolutnie perfekcyjny. Nie ma przypadkowości. Jeżeli np. weźmiemy sztukę kyudo (łucznictwa) to celność strzałów mistrza ma charakter ciosu kończącego, czego efektem jest zawsze trafienie w cel.  To samo dotyczy sztuki karate. Cios kończący nie wymaga poprawek. Praca, którą należy włożyć aby móc zrobić ten jeden właściwy ruch z odpowiednią wolą, siłą, szybkością, spokojem itd., to cały proces doskonalenia się w danej sztuce walki.


Wielu z tych, którzy próbują sztuki walki szybko rezygnują z treningu, który jest ukierunkowany na cios kończący. Trening bez ciosu kończącego sprowadza się do chaotycznego machania rękami i nogami, mieszania systemów samoobrony, szukania tzw. skutecznych technik, których źródła moglibyśmy spotkać w różnych militarnych szkołach. Ponieważ  takie działania mają bardzo krótką historię, spotykamy się z próbami łączenia nazewnictwa tych systemów ze starymi sztukami budo np. używa się nazw japońskich do określenia elementów samoobrony. Mistrz Hidetaka Nishijama nazywał taką działalność i takie sposoby walki jako "boks na cztery kopyta". Trudno nie zgodzić się z tym określeniem. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że tylko właściwy trening oparty o zasadę ciosu kończącego może doprowadzić ćwiczącego do nieustającego rozwoju w danej sztuce budo. Dlatego warto szukać odpowiednich nauczycieli, którzy te zasady stosują i w umiejętny sposób potrafią je pokazać i przekazać.

32 wyświetlenia

©2019 by Instytut Centrum Karate-Do. Proudly created with Wix.com