Zimowe pływanie. Sezon pierwszy - 1

O morsowaniu i wchodzeniu do otwartej wody w zimie, można było dowiedzieć się, zobaczyć i przeczytać w wiadomościach, które pokazywały jakieś dziwne zachowania ludzkie. Powszechną była opinia, że kontakt człowieka z tak zimną wodą, może wywołać taki szok dla organizmu, którego skutki mogą spowodować niechybną i szybka śmierć. Przez wiele lat i ja miałem też takie przekonanie, utrwalone pewnym artykułem o katastrofach morskich (m.in. katastrofa Titanica) w którym wyjaśniano, że większość ludzi, która wpadnie do wody nie ma szans na uratowanie, ponieważ w lodowej wodzie bliskiej zero człowiek umiera po około minucie. Hipotermia jawiła się jako stan, który dopada nas błyskawicznie i w zasadzie nie mamy żadnych szans na ratunek.


Strach przed zimnem jest powszechny w życiu człowieka. Czy i do jakiego stopnia powinniśmy się bronić przed tym zjawiskiem?

Epoka lodowcowa doprowadziła do wyginięcia wielu gatunków zwierząt i w zasadzie totalnej zmiany życia na ziemi. Wyginęły w większości te zwierzęta, które nie potrafiły dostosować się do tych ekstremalnych warunków życia. Ludzkość w swojej historii musiała stworzyć w swoich systemach obronnych czynniki, które pozwalały funkcjonować mimo bardzo niekorzystnych warunków zewnętrznych. Współczesny człowiek też posiada systemy reakcji na zmieniające się sytuacje i odpowiednio może reagować gdy przyjdzie mu się zmierzyć z zimnem lub upałem. Oczywiście niestety nasza cywilizacja stworzyła takie wynalazki, które mają zastąpić nam naturalną reakcję naszych organizmów poprzez stworzenie wręcz laboratoryjnego otoczenia, które ma chronić nas przed "śmiercionośną" temperaturą. Coraz bardziej przyroda i zjawiska przyrodnicze są traktowane jako zagrożenie i cała energia człowieka jest kierowana na ochronie przed ich skutkami. Jak w soczewce widać to na przykładzie stosunku człowieka do wody. Woda jest wokół nas i w nas. Bez niej nie byłoby życia na ziemi. To ludzie boją się jej i traktują ją jak groźny żywioł przynoszący zniszczenie i śmierć. Podobno tylko 0,5% pływających ludzi byłoby w stanie przepłynąć dystans około 500 metrów, co pokazuje jak bardzo otwarta woda jest nam obca. W naszych klimatycznych warunkach, w Polsce, przez długi czas warunki pogodowe i zanieczyszczenie wód powodują, że ta dostępność wejścia do wody i kontaktu z nią (w naszym przekonaniu) jest bardzo krótka.


Teraz trochę spojrzenia z mojej strony. Zawsze lubiłem pływać. Odkąd w dzieciństwie przekonałem się, że człowiek utrzymuje się na powierzchni wody i nie tonie, czułem więź z nią i chęć długiego pływania. To doprowadziło mnie do zrobienia kwalifikacji ratownika i pracy wakacyjnej w tym zawodzie. Wypoczynek i relaks zawsze mi się kojarzył z wodą. W pewnym momencie zainteresowałem się tym co może być pod wodą i oddałem się pasji nurkowania wszędzie gdzie tylko jest woda. Te wszystkie sytuacje złożyły się pewnie na to, że postanowiłem zapoznać się z wodą o każdej porze roku i jest to mój pierwszy sezon, w którym regularnie pływam w wodach otwartych bez względu na pogodę, temperaturę wody i otoczenia. Ze względu na to, iż po czasie wpada się w pewną rutynę i zapomnienie, chciałbym podzielić się swoim jeszcze bardzo nikłym doświadczeniem. Niemniej, aby zrobić tysięczny krok trzeba wykonać również ten pierwszy, a po czasie zapomina się jakie uczucie i entuzjazm towarzyszył temu pierwszemu krokowi. Dlatego warto opisać co się dzieje i na co się przygotować gdy ktoś spróbuje zimowego pływania.



Czy karate ma coś wspólnego z pływaniem w zimie? Postaram się to wyjaśnić w kolejnym wpisie.



63 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie