Zimowe pływanie. Zimno/ciepło - 2

Najzabawniejszą informacją dotyczącą prognozy pogody jest podanie, że przewidywana temperatura odczuwalna ma konkretną wartość. Nie wiem dlaczego takie dane traktowane są tak poważnie, ale jest to co najmniej dziwna kwestia. Zimno/ciepło to określenia tak indywidualne, że właściwie można je potraktować jak czystą abstrakcję. Każdy człowiek ma szereg uwarunkowań, które mogą wpłynąć na odbieraną temperaturę. Są to zależności zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne. Do wewnętrznych możemy zaliczyć na przykład wiek, stan zdrowia, wrażliwość na bodźce, stan psychiczny, a do zewnętrznych temperaturę, wilgotność, siłę wiatru.

Człowiek odżywiając się dostarcza ciału energię, która pozwala nam być aktywnym. Ta energia utrzymuje stałą temperaturę ciała około 36,6 stopni Celsjusza. Odbywa się to poprzez punkty, które mają za zadanie kontrolować prawidłowość naszej temperatury. Gdy coś jest nie w porządku następuje odpowiednia reakcja organizmu. Cały ten proces jest określany jako "termoregulacja".


Nie rozszerzając zbytnio tych zagadnień, chciałbym skupić się na najistotniejszym parametrze zimowego pływania, jakim jest temperatura wody. Lodowe pływanie to woda, która ma poniżej 5 stopni Celsjusza. W Polsce najczęściej taka temperatura w akwenach otwartych występuje w miesiącach grudzień, styczeń, luty, marzec. Dla porównania w naszych kranach zimna woda to około 13 stopni. Woda przewodzi ciepło 20 razy mocniej niż powietrze, dlatego w zimnej wodzie szybciej marzniemy niż na powietrzu o tej samej temperaturze. Przy pływaniu proces ten jeszcze przyspiesza.


Po wejściu do zimnej wody ciało zaczyna tracić swoją temperaturę. Początkowo odbywa się to powierzchniowo a potem, wraz z ekspozycją zimna, również rdzeniowo czyli około 30 cm w głąb ciała, na wysokości naszego pępka. Jeżeli temperatura wewnętrzna będzie w granicach 32-36 stopni wszystko jest pod kontrolą, gdy wacha się między 28-32 to już jest stan alarmowy, poniżej 28 stopni człowiek może nie przeżyć.


Jak się bronimy przed zimnem? Pierwszym naszym odruchem jest "gęsia skórka", to nic innego tylko pozostałość po tym jak byliśmy bardziej owłosieni. Poprzez podnoszenie się sierści zatrzymujemy powietrze przy skórze, które jest w przypadku zimna izolatorem (dzieje się to jeszcze przed wejściem do wody). W następnym ruchu zimna krew obwodowa zostaje zamknięta i zatrzymana w zewnętrznych naczyniach krwionośnych. Ciało skupia się na dotlenieniu i utrzymaniu ciepła tylko w najważniejszych organach (serce, wątroba, nerki, mózg itd.). Dlatego marzną i drętwieją nam kończyny. Ciało potrzebuje ciepła i zwiększa swoje zapotrzebowanie na tlen, czyli zaczynamy przyspieszać oddech. Na końcu mamy do czynienia z termogenezą bezdrżeniową, która polega na przyspieszeniu metabolizmu ciała i wyrzutu hormonów tyroksyny, kortyzolu i adrenaliny. Mamy też termogenezę drżeniową czyli drganie mięśni w celu wytworzenia poprzez ich pracę ciepła.


Uff, przeszliśmy przez te wszystkie wyjaśnienia. Potrzebne to jest jednak do zrozumienia jak należy postępować i co należy robić aby wejść do tak lodowatej wody. Najważniejszą zasadą jest nasze zdrowie i bezpieczeństwo, a to osiągamy wtedy gdy zdajemy sobie sprawę jak może działać i reagować nasz organizm.


Ale co to wszystko ma wspólnego z karate ? Wyjaśnię w kolejnym wpisie na blogu.

Jerzy Lelito


30 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie