Czy świat się zmienia?

Jeszcze parę tygodni temu nie mieliśmy świadomości jak nasz osobisty świat i ten wokół nas może się diametralnie zmienić. Ale czy na pewno tak jest? Czy coś się takiego wydarzyło co zmienia świat ?

Człowiek od chwili pojawienia się na naszej planecie jest poddawany nieustannym zmianom, które tak naprawdę zawsze go zaskakują. Dziwne, bo te wszystkie wydarzenia i sytuacje są naturalne i oczywiste. Od początku jesteśmy świadkami życia, które zawiera w sobie elementy walki o przetrwanie. Ta walka raz jest wygrana, innym razem kończy się przegraną, ale czy na pewno tak to możemy określać. Przecież jesteśmy w pewnym niekończącym się łańcuchu zdarzeń, łańcuchu istnienia.

Współczesny świat dotknęła pandemia. Czy to jest coś nowego? Nie, ponieważ choroby i zarazy, które dziesiątkowały ludzkość już dawno były. To samo dotyczy również kataklizmów, klęsk i wojen. Człowiek niejednokrotnie sam prowokował te sytuację nie raz w skali mikro lub makro, nie ma to w sumie znaczenia. Jeżeli zatruwa się rzeki, jeziora, morza; jeżeli wycina się i niszczy lasy i dżungle; jeżeli truje się naszą atmosferę; jeżeli zabija się zwierzęta, do wyginięcia gatunku włącznie; to co można się po takiej postawie spodziewać? Oczywiście po drugiej stronie są też działania, które pokazują człowieka jako istotę, która potrafi rozumieć to, że zadanie, które mamy do wykonania tutaj na tym świecie, to po prostu iść z jego nurtem, czuć i działać zgodnie z tymi siłami natury.

Co możemy zrobić w aktualnej sytuacji, gdy kontakty międzyludzkie są ograniczane i nie można robić wielu rzeczy, które nas do tej pory zajmowały; gdy jesteśmy sfrustrowani i pełni niepewności tego co będzie; jak świat i nasze życie się zmieni? Podstawą tych obaw jest nasza ludzka natura z której nie zdajemy sobie sprawy. Ja nazywam to naturą "gniazdek bezpieczeństwa". Czyli przez całe życie dążymy do tego by zgromadzić rzeczy materialne i niematerialne, które w naszym mniemaniu zapewnią nam bezpieczne i szczęśliwe życie, najlepiej jeszcze z nieśmiertelnością włącznie. To pcha nas do działań egzystencjalnych, do takich, które powodują nieuzasadnioną rywalizację i agresję, gdzie egoistyczne „ja” jest najważniejszym motorem życia. W tym pędzie nie widzimy nic. Jesteśmy zaślepieni, a świat, którego przecież jesteśmy częścią, w naszym widzeniu, nie istnieje lub jest naszym wrogiem. Niektórzy próbują jeszcze zatrzymać ten stary świat, ten z przed epidemii. Ale wiemy, że tym "online" nie wszystko da się zrobić. I właśnie teraz mamy taką sytuację gdy to "bezpieczne gniazdko" okazuje się fikcją. Powiem więcej, takich "gniazdek" po prostu nie ma. Dlaczego? Choćby dlatego, że wirus bez człowieka nie przetrwa długo, to nasz organizm jest jego nosicielem. Ta prawda, myślę do wielu nie dociera.


Właśnie teraz może jest ten moment na nowe otwarcie. To otwarcie cały czas istniało i było gotowe na największe niespodzianki i zwroty akcji. Jeżeli nie jesteśmy w stanie zmienić sytuacji wokół nas, a nie jesteśmy, to zmieńmy nasze podejście i naszą postawę. Możemy zmienić to co nami kieruje i powoduje to zamieszanie. Po pierwsze musimy się uspokoić. Wiele naszych reakcji to tylko nasza wyobraźnia a nic co sobie wyobrazimy nie jest rzeczywistością. To są tylko nasze złudzenia. Trwanie w tej ułudzie powoduje niepokoje i cierpienie oraz niewłaściwe reakcje. Czas się obudzić. Trzeba w końcu poczuć swoje ciało swój oddech, rzeczywistość. Trzeba odejść od tego co do tej pory nami manipulowało. To poznanie swojego wnętrza da nam inną postawę zewnętrzną. Ten cały dotychczasowy chaos zacznie się uspokajać. Jeżeli na coś nie mamy wpływu i to sobie uświadomimy, z tym się zgodzimy, to jednocześnie przestanie to na nas działać.


A co to ma wspólnego z karate. Ano ma, bo podstawą treningu w karate powinno być, odkrywanie i poznawanie siebie. Ta zmiana postawy i zrozumienia, w obecnej sytuacji, daje nam możliwość popracowania nad swoimi odczuciami, a dzięki temu możemy "usłyszeć" swoje ciało.

Karate jest sztuką, oczywiście sztuką walki. Te dwa słowa są bardzo istotne a akcent powinien się rozkładać równomiernie. Wiele ćwiczących szuka w karate tylko tej właśnie walki. Ale czy to w dzisiejszej rzeczywistości ma sens? Czy tą walkę zawsze musisz interpretować tak "zewnętrznie". Przecież współczesny człowiek ma właściwie najwięcej problemów tych "wewnętrznych". Dlatego trzeba trening karate traktować bardzo osobiście. To walka przede wszystkim z samym sobą. Karate nie da Ci nadludzkiej siły, da natomiast zrozumienie co możesz zrobić. Nie zrobi z ciebie innego człowieka, tylko sięgnie tam gdzie nie wiedziałeś, że jeszcze jesteś. Sztuki walki mobilizują to co do tej pory było przed tobą zakryte, ale to miałeś cały czas. Sztuka nadaje karate ten wieczny rozwój. Gdy możliwości fizyczne się wyczerpują, bez względu czy jesteś młodszy, czy starszy, tam sztuka wchodzi z pełną energią. I ma ona nieograniczone możliwości. Zacznij z tego korzystać a będziesz zawsze na właściwej drodze.


Pisałem już, że w całym procesie drogi karate, to do Ciebie należy ten najważniejszy ruch. To tak jest, jakbyś uczył kogoś latać i pokazał mu wszystkie możliwe metody aeronautyki, w teorii i praktyce, ale przecież tylko on może samodzielnie to latanie wykonać. Nie czekaj na lepsze czasy one są teraz, w tym momencie. To co jest teraz jest najlepsze dla Ciebie. Ćwicz i rozwijaj się, taka jest najlepsza rada.

Jerzy Lelito



44 wyświetlenia

©2019 by Instytut Centrum Karate-Do. Proudly created with Wix.com